
Pobudka o 6.10,
spacerek nad morze,
lektura Coelho na ławce na promenadzie,
słoneczko grzało w twarz, więc się uśmiechałam!!!
szczęśliwy to dzień, bo takie poczucie miłe mam w środku.
w kościele od rana pomodliłam się i podziękowałam :)
zimno-ciepły prysznic po powrocie.
Tak się zaczął ten dzień.
Jakby wciąż się zaczyna.
!!!!!!! a pewnie 15 lat temu nie wierzyłam, że dożyję swych 30 urodzin!!!! :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz