
W Polsce lato.Leniwe i gorące. Piekne. Jakiś czas temu marzyłam, by oglądać niebo polskie nocą, latem. I udało się, choć spieszyłamsię wciąż do czegoś, niepotrzebnie i przeoczyłam pewnie pięknie pachnące noce. Znaczy chyba, że jeszcze nie czas na spokojne oddychanie tym powietrzem.
Ktos zabił mi ćwieka prośbą o wrażenia z wypadu w górki. Chyba łatwiej byłoby mi odpowiedzieć na konkretne pytania bo mam trochę chaos w głowie.
A cóż mam pisać? Że cudne miejsce, że mogłabym tam dłużej i chciałabym zostać? Że ten spokój i natura to właśnie było to, czego potrzebowałam? Że i wino, co go w ogóle dużo nie piję, było smaczne, choć wytrawne czerwone.To wszystko za krótko i za mało i chciałabym jeszcze.
Że krępowały mnie pewne teksty? To jedyne mnie ograniczało tam ale skoro nic nie zrobiłam by to zmienić to pewnie miało mnie krępować albo sama się tym ograniczałam.
To wszystko w mojej głowie a gdzie tu Las? W nocy. W aucie w lesie, w deszczu przy strumieniu z trzecim okiem w kolorze red. Tam chyba.
Nawet nie wiem jak tam dotrzeć, wrócić, gdybym mogła.
Taki zielony, czysty czas- tak mi się zdaje. Dużo milczenia i gadania i śmiechu.
Duperele.
Narąbane drewno, siła w deszczu i cisza przed burzą.
I niepokoje, niedogadane oczekiwania wobec siebie, a dla mnie spokój, bo tylko patrzyłam i nie u siebie czułam niepokój.
Swojego mam dużo ale nie tam w Lesie.
I nowe wątpliwości wpisane w historię, nowe pytania i piegi na przedramieniu.
I cisza, trochę chaotyczna.
Tak było.