Pobudka przed spiewajacym alarmem w telefonie.
Yerba mate do sniadania.
Poranna joga z najlepsza nauczycielka, jak znam.
Spacer po promenadzie.
Morze Irlandzkie. Przyplyw. Wiart noszacy po tafli mruczace cienie. Pomaranczowa meduza wyplywajca z glebin. Przepiekna, duza, puszczajaca babelki. Plynnie poruszajaca sie po tafli. Tak pieknie plynaca, jakby zjednoczona ze wszechswiatem, jakby inaczej nie bylo mozna! I wiatr, ktory poruszal fale, by zakryly na moment widocznosc niezwyklego podwodnego obserwatora - jak w czarno-bialym telewizorze z haslem "przepraszamy za usterki".
Niebieskie niebo!
Maduro, uczeń upadającej szkoły
9 lat temu

