środa, 30 września 2009

Long is the way

Oj, nie ma to tamto

Dziś pierwszy dzień w nowej pracy, nowym miejscu.
Wiele pytań o mnie, m.in. czy już byłam na urlopie (co to za słowo URLOP?????)
no bo jak już byłam, to fajnie, bo znaczy, że już pewnie przez jakiś czas nie będę pewnie chciała nigdzie jechać.....
A wcale, że nie!!!!
Właśnie, że będę!!!! i już!!!!

Nie, żeby jakaś biurokacja mnie miała ograniczać w marzeniach,
że niby tak by było lepiej, bo praca, bo ludzie i teges szmeges jakieś!!!!!

Do dupy!!!

Ja chcę na wakacje!!!! (nawet ten URLOP niech będzie)

wtorek, 29 września 2009

Tajemnica

Kochany mój!!!
W tajemnicy Ci powiem, że
Bardzo Cię Kocham!!!
Tylko nikomu ani słowa!

niedziela, 27 września 2009

dupa blada albo zmiana warty

Czy czasem ktoś inny decyduje o naszym losie?
Tak bywa? czy jak?

To co się ze mną stanie zależy tylko ode mnie.
I nic to, że robota poszła w las,
znaczy czas na kolejne zmiany
a zmiany są dobre, choć bolesne czasem
więc do pracy rodacy!!

szukać nowej roboty

odważnie patrzeć w przyszłość i do boju!!



nowy rok szkolny się zaczął i tornister trza pakować!!

sobota, 26 września 2009

Munilla raz jeszcze

To już jesień w Munilli, kolory trochę inne, rudości sporo, wiatr tez chłodniejszy.
Wioska już inna, jednak teraz karmi orzechami i jeżynami. Gruszki też są, ale cierpkie jak cholera, więc do kitu.
Spotkałam tu tych, z którymi spędziłam cudne chwile na workcampie.
Witalismy się, jak gdybyśmy co dopiero się żegnali, to miłe.
Czas znowu stanął w miejscu. To lubię!
Znależliśmy cudowne źródło czystej wody, tuż pod domem, w piwnicy. Po prostu zaczęła płynąć. Cud i szok. To prezent od świata na urodziny właściciela tego domu - zdawało się. Po trzech godzinach intensywnego myślenia i ciężkiej pracy, okazało się, że w domu obok jest totalna awaria rur. "La aqua natural" okazała się więc porażką i niebezpieczeństwem dla całej konstrukcji domu, spływała bowiem od sąsiada, pod "naszą" kuchnią aż do piwnicy, podmywając dużą jego część.

Poza tym cisza, spokój, góry i zwierzęta.
Krótkie medytacje na wzgórzu i międzynarodowe rozmowy przy stole :)
Czasem cisza, czasem śmiech do łez.
Tak było w Munilli, tej jesieni.

środa, 23 września 2009

Oviedo


Dojrzały Pan o pięknych rysach leżal na łóżku piętrowym, w pokoju wieloosobowym, przygotowanym dla Pielgrzymów w drodze do Santiago de Compostella.Przygladał mi się słuchajac muzyki. Miał piękne oczy. Zniknął z pokoju zanim zdołałam wstać z lóżka po nieprzespanej nocy.
Pokój dzieliłam z 12 osobami. Wielu z Pielgrzymow chrapało,ktoś puścił bąka w tym tłumie, okno było zamknięte, ktoś inny dobijał się do drzwi Albergue de Peregrinos o 1.30 w nocy, gdyż nie miał klucza do wejściowych drzwi.
Podoba mi sie jednak pomysł marszu Camino de Santiago. Wierzę, że kiedyś przejdę tę droge całą. Tym razem tylko się przypatrywałam podróżnym. Sama byłam w drodze, troche innej, łatwiejszej, jak mi sie zdaje.


Dziś jestem w Oviedo, śladem Vicky i Chrisiny z ostatniego filmu Woodego Allena. Ulicę obok hostelu, ktorym znalazlam pokój stoi pomnik reżysera.
Jutro chcę jechac do Leon, podobno jest jeszcze ładniejsze.
Zobaczymy.

środa, 16 września 2009

powrót do domu

Chwila spędzona w starym domu
stare sprawy
nowe spojrzenie na rzeczywistość
dobra to szkoła

wystarczy by powtórzyć:
jesteśmy szczęściarzami!!!!

przynajmniej ja się czuję szczęściarzem!!!