wtorek, 30 marca 2010

Anapanasati - to w buddyzmie sposób medytacji poprzez świadome oddychanie, skupione na wdechu i wydechu.
Podczas pewnych wykładów, w których brałam udział w ubiegłym roku, nauczyciel przypomniał mi bardzo ważną rzecz:
kiedy robisz coś świadomie, i oczekujesz pięknych wrażeń, nie czekaj aż towarzyszyć temu będzie coś niesamowitego np. fajerwerki, orkiestra zagra symfonię Bethovena lub coś podobnegoo, tracisz tylko czas i uwagę. To co piękne w życiu jest proste.
Jeśli żyjesz świadomie, to wszystko na co czekasz dzieje się w tej właśnie chwili i jest szczególne właśnie dlatego, że się wydarza. Oczekując czegoś ponadto nie zauważamy gdy przychodzi do nas prawdziwe piękno.
To proste bardzo ale tak cholernie trudne do zrozumienia!
Więc przypominam sobie to od czasu do czasu.

niedziela, 28 marca 2010

Alicja w Krainie Czarów wkurzyła się na białego królika, który mówił jej co ma robić, co zostało wpisane w jej życie. Nie chciała go słuchać.
Postanowiła, że sama zdecyduje, co zrobi, bo to jej wybór, jej życie.
Mimo wielu oporów i zdawałoby się niemożliwych do pokonania przeszkód, zwyciężyła wroga, uratowała królestwo i wróciła do domu.
To nie był jej sen, to część wybranej przez nią ścieżki. Świadczą o tym rany na ciele, które miała na przedramieniu po powrocie z króliczej nory.
I wierzę, że nie okłamała Kapelusznika mówiąc, że nigdy o nim nie zapomni.

by your side - Sade

when you're on the outside baby and you can`t get in
i will show you you're so much better than you know

when you're lost and you're alone and you cant get back again
i will find you darling and i will bring you home

and if you want to cry
i am here to dry your eyes
and in no time
you'll be fine

wtorek, 23 marca 2010

dzisiejsze dno

Frytki, serowe śmierdzące chipsy i pepsi
to mój dzisiejszy obiad.
Osiągnęłam dno,
więc będzie już coraz lepiej :)

piątek, 19 marca 2010

Czy aby nie jest tak, że skoro dzielimy się z bliskimi ludźmi wyłącznie problemami i nieszczęściami, a szczęściem nie, to robimy to po to by się wypluć i wyżalić?
Tak jakby zdjąc z siebie jednorazowy płaszcz przeciwdeszczowy po ulewie i wrzucić go do kosza. Jakby wytrzeć buty np. z psiej kupy w wycieraczkę.
A kto potem wyrzuci śmieci i wypierze wycieraczkę?
to chyba istotne pytanie.

sobota, 13 marca 2010

sobota rano


nic nie robienie nie jest dobre ale potrzebne jak cholera!

a może jest dobre.

Po ciężkim tygodniu tylko to mi przychodzi do głowy.

Przydała by się grzęda - taki stojak do trzepania dywanów - żeby się zawiesić na niej i wisieć do góry nogami i wytrzepać z mózgownicy bezużyteczne odpadki. Oj przydałaby się!!!!

no i co mnie jeszcze wkurza?
To, że mam oczekiwania wobec innych ludzi takie, jak wobec siebie. I oto po raz kolejny zaskoczyłam się wnioskiem, że przecież nie wszyscy chcą się dzielić z bliskimi swym szczęściem, niektórzy wolą dzielić się swym nieszczęściem, a potem? potem już niczym.
Tylko, że ja już teraz wiem: dziekuję, nasram!

niedziela, 7 marca 2010

prawie wiosna


Z głośników dobiegają głosy świerszczy i gitary,
taką płytkę włączyłam.
Z dołu, z kuchni, dźwięk wirującej pranie pralki,
za oknem trochę hałasu ulicznego
a w głowie cisza, totalna.
Nie mylić z pustką, proszę.

Wczoraj pojechaliśmy szukać wiosny, już trochę do miasta zajrzała,
a w górkach, lub na wzgórzach, jak kto woli (..;-) jeszcze trochę śniegu leży.
Przewietrzyliśmy głowy.
Zmoczyliśmy nogi.
i być może nawet opaliliśmy trochę nosy.

Być może stąd ta cisza w głowie, chyba wywiało mi resztki dobrych myśli, bo mnie trochę na smutek bierze.
:)