sobota, 20 lutego 2010

Wyspy Uros







Wyspy Uros, to pływające wyspy na jeziorze Titicaca. Pływają, bo są zrobione z trzciny.... mają podłoże hmmm jakby to powiedzieć, miękie, bo mimo zakotwiczenia do dna, pozostają ruchome. Kolorowo ubrani mieszkańcy, zdaje się, że każdego dnia odbywają rytuał witania turystów, opowiadania o swym życiu i tradycjach oraz sprzedawania im rękodzieł, czyli czapek, chust, amuletów i innych. Zdaje mi się, że mogą być już tym zmęczeni ale chyba jest to spora część ich dochodów, więc śpiewają na pożegnanie piosnki w swym języku Uros. To bardzo ciekawe miejsce ale świadomość, że byłam tam pewnie milionowym turystą na przełomie roku sprawiła, że zaczęłam zastanawiać się nad tym całym "interesem kulturowym" wysp Uros. Niewiele wymyśliłam :) i tak jest lepiej, bo niewiele o nich wiem i nie chcę oceniać, refleksje jednak pozostały.
Uciekłam stamtąd z kilkudziesięcioma zdjęciami i wyrzutami sumienia, że skradłam im kawałek duszy. Po wizycie na następnej wyspie (Amantani) minęło mi. Trzeba być twardym a nie miękkim ;-) A ONI Z TEGO ŻYJĄ.

Brak komentarzy: