Szalona, piekna natura zostala w Arequipie, teraz zimowy Madryt, hostelowy pokoj bez okna,wegetarianska uczta w barze i to na tyle.
Racje maja wszyscy, ktorzy pisza, ze cala reszta zostaje w sercu, na dlugo. Oj tak.
I nawet nie boje sie powrotu do pracy.... w sensie juz rzeczywistosc mnie dopada krok po kroku, trza sie wziac za sie i planowac kolejny wypad. Spotkalam wielu ludzi, ktorzy podrozuja kilka miesiecy po jednym kontynencie i nadal nie sa w stanie zobaczyc wiekszosci. Tak wiec,hmmmm czemu nie ja?? my??? ktos sie dolaczy?????
Maduro, uczeń upadającej szkoły
9 lat temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz