piątek, 8 stycznia 2010

zaczęło się



No i Nowy Roczek powitał nas
samochód się zepsuł w drodze na sylwestrowy spacer po wzgórzu,
linie lotnicze które miały mnie zawieźć do Peru zbankrutowały,
domowa atmosfera się ulotniła albo zamroziła gdy na wyspę dotarły minusowe temperatury.

To mijający tydzień.

A ten dzień już spokojniejszy
z nowymi biletami w innych liniach,
autem zreperowanym
a atmosfera, cóż sama się nie naprawi ale za to wyjaśnia wiele
i przypomina też, że ważne rzeczy i ludzie bronią się sami tym, że SĄ.
Czas na zmiany.


Teraz weekend :)
miłego wypoczynku po pracy.

ps. lubię to zdjęcie, sama zrobiłam :)

Brak komentarzy: