czwartek, 21 stycznia 2010

Lima, Peru

wpis 1.
dopiero dotarłam, podróż była baardzzzzzzzzzzdooooooooooooooo długa ale nie najgorsza, znaczy nawet ciekawa, choc oczekiwanie na lotnisku na kolejny samolot wydłużało się w nieskończoność, wciąż miałam wrażenie że zostały mi 2 godz. do odprawy. po czym okazywało się, że trzeba odsiedziecjeszcze troche czasu zanim w końcu wpuszczą mnie do samolotu. Oddałam moje miejsce przy oknie parze, która nie miała wykupionych miejsc obok siebie i dosiadałam sie do innej pary francuzów, którzy mówili tylko w swoim ojczystym języku ale i tak udało nam sie dogadać. BYłam nawet pomocna i wykorzystałam wszystkie (nie najlepsze) moje umiejętności językowe by pomóc im wypełnic dokumenty mihgracyne.
lece, Daniel woła.

Brak komentarzy: