sobota, 21 listopada 2009

*****************************


Niedawno byłam w Polsce.
10 dni.
W Radiu Merkury słuchałam nocnej audycji "Poduszkowiec Merkurego". Tego wieczoru były tam przeważie hiszpańskie utwory. Ja wtedy tuż przed wyjazdem do Hiszpanii, dużo myślałam o powrocie do miejsca, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie 3 miesiące wcześniej - Munilli. Trochę bałam sie tam wracać by nie rozczarować się tym powrotem i moimi oczekiwaniami.
Myślałam wtedy też o mojej troche bezdomności. O takiej eurobezdomności. W mojej wtedy ułożonej definicji eurobezdomna - to taka ja, która wyjechała do UK, nie mam tam domu ale jego namiastkę, w której czuję się dobrze i u siebie. Ja w Polsce, gdzie nie mam już swego miejsca, gdzie nie czuję się u siebie. Ja, która chce podróżować, z pewnością, że to jeszcze troche potrwa zanim znajdę swój dom.

Czułam wtedy, że jestem w drodze. Wiem, że cały czas jestem ale czasem zapominam o tym, bo jakoś przyziemna się staje ta wędrówka. Czasami.


Ale potem znów przypominam sobie, że są kolory nieba, które czekają by się nimi upoić.
I światło, które dodaje odwagi, by oddychać głęboko.
I muzyka, gdzieś ukryta między wierszami niemymi, która sprawia, że nic więcej nie ma znaczenia.
Tylko ta chwila.

Brak komentarzy: