
Chyba od zawsze chcialam spędzić zimną i burą zimę w miejscu, ktore nie zna chłodu i brzydactwa listopadowego. Wiedziałam, że przecież nie moze tak być, by wszędzie słońce zapominało o ludziach na kilka miesięcy i wypinało na nich zółty tyłek. Tuż przed "trzydziestką" trafiłam na chwilę do krainy niebieskiego nieba w listopadzie a moje letnie koszulki pokazały sie znów światu i potwierdzą w zeznaniach, że było cholernie ciepło jak na miesiąc przed Bożym Narodzeniem.
I z dawno już zapomnianą radością wysyłałam pocztówki z listopadowym słońcem na twarzy, prosto z Malagi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz