
To mały kawałek świata. Często go nie rozumiem, nie tylko dlatego że nie mowie doskonale tutejszym językiem. Różnica w rozumieniu pochodzi stąd, że wyrosłam na zupełnie innej wyspie. Uczyłam się innych wartości i nawet innej historii.
Ta wyspa jest bezpieczna, nie czuje się tu zagrożona. Kiedyś czułam się tak ale to już przeszłość. Nie czuje się tu jak u siebie a to tez nie jest dobre.
W ubiegłym roku, kiedy opuściłam wyspę, bardzo tęskniłam za nią. Chyba przede wszystkim dlatego, że zostali tu ci którzy są dla mnie ważni. Odkryłam jednak, że na mojej wyspie, w domu, czuje się teraz lepiej, niż przedtem gdy postanowiłam stamtąd uciec. Mój dom był teraz dla mnie ważniejszy. Jestem na wyspie z powrotem i tęsknię za domem.
Moja wyspa.
Czuje się tutaj jak więzień, nie jest mi dobrze a wiem, ze jeszcze przez chwile musze tu zostać. Boje się, że nie znajdę odwagi w sobie, by stad odejść. że zmusi mnie do tego jakaś nieprzewidywalna w tej chwili sytuacja, że nie będzie to moja dobrowolna decyzja, dojrzała myśl, lecz zbieg wydarzeń, które znów na kolejne lata spowodują, ze będę się leczyć – tym razem z wyspy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz