piątek, 13 sierpnia 2010

Tymczasem na zamku … nuda

Seniora nie była zdecydowana, czy pochwalić moją pracę, chyba wytwarzały się między nami pewne nie widoczne gołym okiem iskry. Powietrze było gęste. Kilka razy pokazałam po kryjomu środkowy palec, choć już po chwili mówiłam do siebie cichutko, że przecież nie jest aż tak źle!!!!!! Mogłoby być gorzej.
Czuję jednak, że już nie nadaję się do takich układów i pracy jak ta. Tamten czas minął. Więc z niekrytą radością i ulgą przyjęłam wiadomość, że chyba nie wyjdzie nam współpraca, choć okaże się to w przyszłym tygodniu. Potaknęłam grzecznie i ostrzegłam, że nie chcę się stresować, więc lepiej będzie jeśli będziemy wobec siebie szczere.
Ubiegłotygodniowe zauroczenie Seniorą minęło. Przeminęło z wiatrem można powiedzieć.
I dzięka Bogu!!

Brak komentarzy: