Nic nie dzieje się bez przyczyny, prawda???
Znalazłam nową pracę, w starym jakby fachu, catering czy jak tam chcecie go nazwać.
Dużo roboty, kontakt z klientem (...) i jedzeniem brytolskim również.
Widok z okna w pracy mam fajny, poza tym temperatura coraz niższa na dworze więc i w sklepie także, choć nie wiem, czy to ma jakiekolwiek znaczenie.
W każdym razie sprzedajemy domowej roboty ciacho (nie żebym przepadała za słodyczami, ależ skąd!!!;-) Jednakże w minionym tygodniu moja szefowa wyprodukowała w swej magicznej kuchni pewne ciasto co się zowie "chocolate fudge". Ciacho jak ciacho, ciemne, dobre, wilgotne, ot co. Polewa jednak na to ciacho to już zupełnie inna bajka!!! Spróbowałam właśniej tej polewy i zwariowałam.
Otóż jeden kawałeczek tegoż "toppingu" na cieście pomógł mi przenieść się do krainy dzieciństwa raz jeszcze!!!
Tak właśnie zawsze samkowała domowej roboty czekolada z mleka w proszku!!!!
Od wczoraj więc w lodówce mam czekoladkę, smakuje cudnie i choć jak to mówi sie u mnie na wsi "dupa mi sie zaklei" to i tak wcinam ją ostro. I nie tylko ja :) Reszcie domowników też samuje :) hehehe bo wiedzą co dobre!!!!
Smacznego i dziękuję bardzo!!!
Maduro, uczeń upadającej szkoły
9 lat temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz